tu i teraz moj listopad

Mój listopad – last month, to jeden z wpisów, który zaplątał się gdzieś na moim iPadzie, na którym zawsze robię notatki i wpisy na bloga. Zastanawiasz się pewnie dlaczego publikuję wpis z listopada w styczniu, a to dlatego, że do wpisu tego zrobiłam ilustrację i mam takie postanowienie, żeby każdego miesiąca robić takie małe podsumowania poprzedniego miesiąca opatrzone ilustracją.

Jest to jeden z wpisów lifestylowych, których się domagacie, tak więc spełniam życzenia niektórych osób i opisuję kawałek mojego świata.

Mój listopad

Przede wszystkim listopad jest pełen cudownych spacerów. Pogoda w tym roku dopisuje jesień jak sama wiesz jest bardzo ciepła i sprzyja spacerom, a my bardzo je lubimy. Kiedy tylko znajdujemy na nie czas to wychodzimy i po prostu się włóczymy po parkach.
Poza tym naszło mnie na przyrządzanie dań z dyni. W tym roku odkryliśmy ją powiem szczerze, że podchodziłam do niej niepewnie, ale kiedy udało mi się ugotować z niej pyszna zupę, stwierdziłam, że jest to super warzywo, takie, które na stałe zagości w naszym domu. Porobiliśmy troszkę zapasów na zimę i myślę, że ugotuje jeszcze niejedną zupkę dyniowa w tym roku.
Jak już jestem przy gotowaniu, to razem z Aleczkiem upiekliśmy pyszne, kruche ciasteczka, które zjedliśmy w jeden wieczór 🙂
Na ulicach pojawiły się już pierwsze dekoracje świąteczne, co mnie niezmiernie cieszy, chociaż muszę przyznać, że z roku na rok, te dekoracje pojawiają się coraz wcześniej, mam wrażenie, że za kilka lat już we wrześniu będą pierwsze choinki i wystawy świąteczne.

Małe przyjemności

Z małych przyjemności to zaliczyliśmy z Aleczkiem wielokrotne karmienie kaczek, gdy wracaliśmy z przedszkola. Zebraliśmy mnóstwo szyszek, z których będziemy robili świąteczne wieńce. Zajadaliśmy się prawie każdego dnia pysznymi „gniazdkami” z pobliskiego sklepu, który mijamy po drodze do domu.

Zrobiłam porządek w salonie i biurze, co mnie niezmiernie cieszy, bo pozbyłam się wielu niepotrzebnych rzeczy i papierów, teraz jest przejrzyście i lepiej mi z tym. Za każdym razem gdy robię czystkę w danej strefie w mieszkaniu i wyrzucam dużo rzeczy (lub je wyprzedaję) to czuje niezwykła ulgę. Wróciłam też do robienia PROJECT LIFE.

Czytam

Wróciłam do czytania książki, która odłożyłam jakieś pół roku temu, nudziła mnie wtedy, a teraz chętnie do niej wracam „Niania w Nowym Jorku” N.Kraus, E. McLaughlin. Jest to lekka książka do poduszki.
Czytam też swoją ukochaną hyggową książkę czyli „Hygge. Duńska sztuka szczęścia” M. Tourell Soderberg. Wracam do niej co jakiś czas, bo nasz styl życia jest właśnie Hygge 🙂
W listopadzie wolny wieczór lubię spędzić z M. siedząc sobie przy zapalonych świecach pod kocem i oglądając coś lekkiego.

A jak był Twój listopad? Co ciekawego porabiałaś?
%d bloggers like this: